Doctus memory
12 maja 2012 r.
Egzamin maturalny z matematyki okazał się być śmiesznie łatwym. Z jednej strony cieszę się, bo dzięki umiejętnemu wykorzystywaniu tablic matematycznych oraz wałkowaniu zadań typu maturalnego na fakultetach, na lekcjach i w domu, zyskałem wiele - po sprawdzeniu odpowiedzi w Internecie zapowiada się około 90%, jednak z drugiej - poziom matury zapowiadać może wysoką zdawalność, a co za tym idzie - większą liczbę kandydatów na studia oraz wynikające z tego problemy z rekrutacją i dostaniem się na wybrany kierunek. Mamy w końcu rok dwa tysiące dwunasty, nieprawdaż?
Podobnie, jak matematyką, cieszę się ustnym egzaminem z języka polskiego, jaki miałem w środę. Nawet bardziej. Po zaprezentowaniu swojej pracy szczegółowo odpowiedziałem na postawione przez panią prof. P. pytania, które były, jak dla mnie, bardzo proste. 1. Wskaż w pieśni Jana Kochanowskiego nawiązania do horacjanizmu. 2. Kto, według filozofów renesansu, był pierwszym i najlepszym artystą? 3. Porównaj koncepcję poety w pieśni Jana Kochanowskiego z koncepcją poety w literaturze współczesnej. Po pięć-sześć zdań na każde pytanie. Jakieś dwadzieścia pięć minut wszystkiego. Byłem trzecim w kolejce, po siódmej osobie ogłoszono wyniki. Realizacja tematu: 3 punkty, kompozycja pracy: 2 punkty, język wypowiedzi: 8 punktów, rozmowa: 7 punktów. Łącznie 20 punktów. Gratuluję, zdał Pan egzamin. Pani prof. G. uważa, że jestem skazany na sukces.
Najbardziej obawiałem się języka angielskiego, jak dotychczas. W związku z informacją o tym, że co trzeci maturzysta mógł nie zdać tego egzaminu zawrzało we mnie i od razu sprawdziłem sobie proponowane odpowiedzi. Około 80%, więc nie jest źle, aczkolwiek mogłoby być lepiej. Zostały już tylko dwa sprawdziany: filozofia oraz ustny angielski. Nieskrywanie obawiam się obydwu tych egzaminów, bo nie wiem, co mi przypadnie, ale, jak wcześniej, jestem dobrej myśli.
Wczorajsze spotkanie z Katarzyną było tym, czego od dawna potrzebowałem. Spędziliśmy razem jakieś dwie godziny, zrobiłem Jej paręnaście zdjęć, z czego wybrałem dziesięć. Wygląda na nich zabójczo pięknie. Dobrze, że mnie ostrzegła, bo jeszcze chwila i...
W krzakach byłoby fajnie? - Nie wiem, Kasiu, ale możemy to sprawdzić. - humor nam dopisywał. Tylko potem jakoś tak wszystko się popieprzyło.
001 |
002 |